Rozświetlenie cery według Max Factor: podkład Radiant Lift, sypki puder rozświetlający Miracle Veil i rozświetlacz w płynie Miracle Glow

By | 3.11.19 16 comments
Witajcie!

Dzisiaj napiszę o podkładzie, sypkim pudrze rozświetlającym i płynnym rozświetlaczu marki Max Factor. Niestety nie będzie zachwytów, bo nie ma za bardzo ku temu powodów. Oczekiwałam rozświetlenia subtelnego, mogło być nawet intensywne, ale w eleganckim wydaniu, czyli bez brokatu. W tych kosmetykach nagromadzono go w ponadstandardowym stężeniu i do tego jeszcze zaproponowano nam go we wszystkich kolorach tęczy;). Oferta drogeryjna może się poszczycić dobrą jakością produktów rozświetlających, dlatego tym bardziej jestem zaskoczona, że pomysłodawcy tych formulacji nie nadążają za aktualnymi trendami i  preferencjami konsumentów.
Przejdźmy do opisu poszczególnych kosmetyków:
  • podkład Radiant Lift - producent informuje, że podkład zapewnia unikalne świetliste wykończenie, z czym nie mogę się zgodzić. Uważam, że drobinki w złotym kolorze, którym naprawdę niewiele brakuje, żeby nazwać je brokatem, dosypane do długotrwałego podkładu o wykończeniu satynowym to jeszcze za mało, żeby określać go mianem rozświetlającego/świetlistego. Chyba że chodziło o to, że już po godzinie cera nadmiernie wydziela sebum i wygląda nieestetycznie. Podkład ,,oddziela się" od skóry, uwydatnia rozszerzone pory i jest widoczny m.in. za sprawą wytrącającej się substancji przypominającej mąkę, o czym wspomniała również na stronie Max Factor recenzentka o imieniu Ewelina -> https://www.maxfactor.com/pl-pl/face/foundation/radiant-lift-foundation#reviews. Podkład kryje na poziomie średnim w kierunku pełnego. Powracając do drobinek, widać je w słoneczny dzień, jak również w sztucznym świetle. Na twarzy wygląda to w ten sposób, jakbym celowo zmieszała go ze złotym pigmentem do powiek, dlatego też uważam, że wykończenie jest tandetne. Dla porównania, w podkładzie True Match od L'Oreal jest zatopiony złoty opalizujący pył, który na twarzy jest widoczny wyłącznie w pełnym słońcu i to w bardzo subtelny sposób. Dawny Teint Miracle Lancome miał w składzie pigmenty perłowe, które nadawały skórze niesamowity efekt rozświetlenia bez ani j e d n e j widocznej drobinki. Moja ocena -> 1/6.
  • puder rozświetlający Miracle Veil - puder, który docelowo nakładamy na całą twarz, ewentualnie w strefie T naprawdę musi być nafaszerowany: czerwonymi, seledynowymi i różowymi drobinkami w tak obfitej ilości? Tyle o samym produkcie, bo jakby nastąpiła dyskwalifikacja już na starcie;). Nie odważyłam się wyjść w makijażu utrwalonym tym pudrem. W warunkach domowych też długo nie wytrzymał;). Można go wykorzystać do rozświetlania ciała lub jako cień do powiek i tylko dlatego podwyższyłam mu ocenę -> 2+/6.
  • rozświetlacz w płynie Miracle Glow - ma przyjemny ogórkowo-cytrusowy zapach. Jest to gęsty metaliczny rozświetlacz z multikolorowymi drobinkami, których na szczęście nie widać na skórze - dostrzegłam tylko te złote, ale ich nagromadzenie na skórze jest raczej do zaakceptowania. Nakładałam go swoim ulubionym pędzlem  do rozświetlacza, czyli modelem 960S marki Bdellium Tools (profesjonalna linia Studio). Kosmetyk nie podkreśla nadmiernie drobnych zmarszczek. Niestety nie nadaje się do rozświetlania twarzy metodą strobingu, ponieważ mocno uwydatnicie sobie rozszerzone pory. Uwaga! Po zużyciu połowy produktu pojawiły się problemy z aplikacją i właściwościami. Przy rozprowadzaniu rozświetlacz rolował się i tworzył grudki. Finalnie skóra wyglądała tak, jakby była pokryta strupami.  Muszę jeszcze wspomnieć o tym, że od samego początku odczuwałam szczypanie skóry tuż po nałożeniu kosmetyku. Mimo wszystko genialnie za to spisuje się latem do nabłyszczania ciała po uprzednim zmieszaniu z balsamem i do tego celu jak najbardziej mogę go polecić. Mając porównanie do trzech innych płynnych rozświetlaczy oceniam go w następujący sposób -> 2+/6.

Pozostałe informacje o produktach:
  • cena: podkład - od 38 zł do 67 zł;  puder - od 46 zł do 73 zł; rozświetlacz - od 35 zł do 59 zł (do tych najniższych cen, które oferują drogerie internetowe doliczyłam koszt wysyłki);
  • pojemność/gramatura: podkład - 30 ml; puder - 4 g; rozświetlacz - 15 ml;
  • PAO: podkład - 24 miesiące; puder - 12 miesięcy; rozświetlacz - 24 miesiące;
  • dostępność: drogerie internetowe i stacjonarne;
  • miejsce produkcji: podkład - UK, puder - Polska; rozświetlacz - Monako.
Starszy post Strona główna

16 komentarzy:

  1. Dawno w sumie nic od nich nie miałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam tusze do rzęs i długotrwałą pomadkę Lipfinity:).

      Usuń
  2. Podkład znam i nie zrobił na mnie złego wrażenia. Jakoś miło mi się go używało. Efekt był ładny, cera gładka. Szkoda, że u Ciebie zupełnie się nie sprawdził. Ja wolę ten podkład od Long Lasting tej marki. Pozostałych dwóch kosmetyków nie znam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, masz na myśli Lasting Performance? Ten też nie wyglądał na mnie dobrze, ale z kolei najnowszy Facefinity All Day Flawless jest rewelacyjny i bardzo przypomina mi podkład Lancome Teint Idole <3.

      Usuń
  3. Czytałam wcześniej o tym podkładzie same super opinie, ale kiedyś maźnełam sobie z testerów w perfumerii i kurde kolorystyka tych podkładów nie powala na kolana, a do tego zgadzam się z Tobą w kwestii krycie +rozświetlenie. Wg mnie coś takiego za bardzo nie ma racji bytu, bo tego się nie daje za bardzo połączyć. We wspomnianym przez Ciebie podkładzie Teint Miracle faktycznie była taka jakby perła, nie wiem, jak to określić, taka wewnętrzna świetlistość widoczna na skórze, ale on miał średnie krycie max, a z tego co wymacałam i wyczytałam to właśnie ten Max Factor ma solidne krycie, więc nie wiem, jakby do niego można 'włożyć' świetlistość, to by wymagało dużej pracy nad formułą.
    Szkoda, że te produkty nie przypadły Ci do gustu, to takie przykre trochę jak masz nadzieję na fajny kosmetyk, a w tym przypadku nawet 3, a wszystkie są takie se. Mam nadzieję, że na osłodę w najbliższym czasie znajdziesz coś, co Cię zachwyci :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja specjalnie obejrzałam kilka filmów na YT, żeby sprawdzić, czy usłyszę od dziewczyn, które dostały ogromne paczki PR, czy w tym podkładzie znajdują się drobinki. Tylko jedna się zająknęła, mówiąc przy okazji, że nie jest ich tak dużo, co w podkładzie X i że ogólnie jest zachwycona tym rozświetleniem... Ręce opadają;).

      Bardzo dobrze określiłaś rozświetlenie w Teint Miracle - to była właśnie taka wewnętrzna świetlistość. Szkoda, że w nowej wersji już tego nie ma.

      Udało mi się znaleźć coś, co w końcu spisało się jak należy;).

      Usuń
    2. Of kors, dziewczyny co dostają paczki od marki nie zawsze są szczere, albo pewne tematy są 'przemilczane', bo przecież nie chcą gryźć ręki, która je karmi i wyrażać się niepochlebnie. Nie mówię, że każda tak robi, ale naprawdę dużo osób żeby nie stracić przychylności marki i darmowych kosmów będzie piała w zachwytach nad kosmetykami, nawet jeśli nie są świetne. Wiesz, rozumiem że osobie A może nie pasować to, co pasuje osobie B z różnych względów, ale zauważ, że większość paczek pr potem jest tak opiewane, że te kosmetyki są super chruper, a czasem to taki szit, że szkoda słów.
      A co do podkładu - stary Teint Miracle bardzo lubiłam, co prawda musiałam sobie zażółcić odcień 005 bo jasność była ok, ale on był za różowy, ale wykończenie było cacy na buzi, tej nowej wersji jeszcze nie testowałam, ale czytałam komentarze, że to już jest zupełnie inny podkład i ma większe krycie i mniej świetlistości, także hmmm... Znowu marka zjeb...ła za przeproszeniem. Tego nigdy nie pojmę, po kiego grzyba 'odnawiać' coś, co jest świetne? W 99% przypadków kończy się to źle, bo ta nowa odsłona jest gowniana.

      Co tam znalazłaś co tak Ci się spisało ładnie? :D

      Usuń
    3. Wiesz, dla mnie sprawa jest prosta - to są t y l k o kosmetyki. Ośmieszać się, tracić w oczach czytelników/widzów, żeby tylko utrzymać współpracę jest żenujące i nie mieści się w mojej głowie.

      Też uważam, że nowa wersja jest inna. Jest bardzo dobra, ale bez tej unikatowej wręcz świetlistości to już nie to samo i powrotu nie planuję.

      O jednym kosmetyku już napisałam w komentarzu na Twoim blogu. Będzie jeszcze m.in. płynny rozświetlacz <3.

      Usuń
  4. Oj, chyba coś poszło nie tak i komuś się sypnęło za dużo drobinek :D
    Nie lubię podkładów ani pudrów z drobinkami, bo moja skóra jest daleka od ideału, więc wystarczają mi rozświetlacze (oczywiście te bez drobinek ;)
    A swoją drogą, to faktycznie widziałam i czytałam sporo pozytywnych opinii na temat tego podkładu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko na to wskazuje;D.

      Ja też trafiałam przeważnie na pozytywne opinie. Zastanawiam się tylko, jak to jest możliwe, że jeszcze kilka lat temu prawie wszyscy się zarzekali, że nie lubią kosmetyków z drobinkami, brokatem itd., a teraz zachwalają podkłady, rozświetlacze, róże z grubą drobiną;)...

      Usuń
    2. Też mnie to ciekawi :D Jeszcze jak róż, czy rozświetlacz można przełknąć, ale podkład czy puder, to już zupełnie inna bajka... ;)

      Usuń
  5. Jeszcze niczego z tej marki nie miałam i przynajmniej wiem, żeby rozglądać się za czymś innym :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja generalnie lubię Max Factor, ale tym razem trafiłam na buble.

      Usuń
  6. miałam produkt z tej serii. Zapchał mnie okropnie:( obserwuję z miłą chęcią i zapraszam serdecznie do siebie:)

    OdpowiedzUsuń
  7. A myślałam, że tylko ja miałam z tym podkładem takie przeboje :P Koszmar! :P

    OdpowiedzUsuń