Dwa filtry przeciwsłoneczne i mgiełka łagodząca z cynkiem, czyli o tym, co dobrego znalazłam w aptece

By | 9.8.19 12 comments
Witajcie!:)

Wszystkie trzy kosmetyki, które Wam przedstawię są moim zdaniem świetne. Oczywiście jak zwykle trochę ponarzekam na kilka aspektów, związanych z techniczną stroną użytkowania, ale to nie zmienia faktu, że ze swojej roli wywiązały się znakomicie;).


Przejdźmy do opisu każdego z nich:
  • La Roche-Posay, Anthelios barwiący Shaka Fluid SPF 50+ - filtr ma wodnistą konsystencję, błyszczące wykończenie, jest niewidoczny i niewyczuwalny na skórze. Kolor na dłoni wydaje się być ciepłym średnim brązem z pomarańczowymi tonami, ale na szczęście na twarzy już ich nie wychwyciłam;). Przy okazji napiszę, że moim zdaniem ten kolor nadaje się wyłącznie dla średniej i ciemnej karnacji. Właścicielkom bardzo jasnych i jasnych cer proponowałabym poszukać innego produktu, ponieważ mogłyby się przerazić na jego widok;) - to odpowiednik kolorystyczny podkładów Lancome, Teint Idole Ultra Wear na pograniczu 03 Beige Diaphane i 04 Beige Nature. Fluid nadaje skórze tylko kolor, a więc nie zakamufluje nawet drobnych przebarwień czy niedoskonałości. Niestety uwydatnia rozszerzone pory, więc konieczne będzie przypudrowanie twarzy ulubionym pudrem optycznie wygładzającym strukturę skóry. Producent zapewnia, że fluid równomiernie i jednolicie pokrywa cerę, natomiast ja musiałam dopracowywać produkt pędzlem na linii żuchwy i szyi, ponieważ tworzyły się w tej strefie plamy i prześwity. Potwierdzam z kolei jego odporność na wodę i pot. Zapach jest wyrazisty, świeży, całkiem przyjemny, kojarzy mi się z szamponem do włosów;). Na mojej skórze nie zanikał - tracił jedynie na intensywności. Filtr nie podrażnił mojej skóry. Z materiałów informacyjnych o produkcie dowiadujemy się, że filtr zapewnia szerokie spektrum ochrony przed promieniowaniem UVB oraz UVA dzięki technologii XL PROTECT™, opartej na fotostabilnym systemie filtracji wzmocnionym antyoksydantami. Polimery wiążą w formule olej pomiędzy mikrokryształami, tworząc silną, jednolitą barierę ochronną. Woda termalna z La Roche-Posay koi, łagodzi, działa antyoksydacyjnie.  Podsumowując, uważam, że jest to świetny filtr.  Pojawi się jeszcze w mojej kosmetyczce, ale w międzyczasie będę, rzecz jasna, szukać kolejnych, godnych polecenia produktów;). Moja ocena -> 5/6.
  • La Roche-Posay, Serozinc mgiełka łagodząca z pochodną cynku - skierowana dla skóry mieszanej i tłustej z tendencją do niedoskonałości. W składzie znajdziemy wodę termalną, chlorek sodu oraz siarczan cynku. Mgiełka wykazuje właściwości łagodzące, antyoksydacyjne. Łagodzi uczucie podrażnienia i pieczenia skóry, reguluje wydzielanie sebum, matuje, hamuje namnażanie się bakterii. Podoba mi się to, że marka nazwała ten produkt takim, jakim jest faktycznie,  co oznacza, że nie zraszamy twarzy obfitymi kroplami wody tryskającymi z szaloną prędkością (pamiętacie ,,mgiełkę" Lily Lolo, o której kiedyś pisałam?;)), tylko właśnie przyjemną mgiełką, którą atomizer uwalnia dość nieśpiesznie. Nie trzeba ściągać nadmiaru chusteczką, ponieważ w  procesie odparowywania  wody nie wystąpi przesuszenie skóry. Po zaaplikowaniu mgiełki nie odczuwałam ściągnięcia skóry. Można ją zastosować pod makijaż, pod pielęgnację. Producent zaleca używać jej 2 razy dziennie jako tonik. Moja ocena -> 6/6
  • Iwostin, Solecrin SPF 30 spray ochronny dla dzieci pow. 6 miesiąca życia (przeznaczony również dla dorosłych) - filtr ma konsystencję rzadkiego kremu/mleczka, świetnie się rozprowadza, szybko się wchłania, nie pozostawiając tłustej, lepiącej się warstwy, nie plami ubrań, działa nawilżająco i odżywczo, jest wodoodporny. Nie mam porównania do innych tego typu filtrów z dozownikiem w formie pompki, ale zastanawia mnie jaki jest sens zastosowania takiego mechanizmu dla tej konkretnej formuły, skoro  produkt rozpryskuje się dość szerokim strumieniem, owszem, obejmując powierzchnię skóry, ale również wszystko, co znajduje się wokół nas... Wydawało mi się, że używa się tego jak typowy spray, a więc z umiarkowanie bliskiej odległości. Okazuje się, że możemy w ten sposób zmarnować przynajmniej 1/4 produktu. Najlepiej zaaplikować filtr na dłoń z  b a r d z o bliskiej odległości;), po czym rozsmarować na ciele. Zdecydowanie lepszym pomysłem na opakowanie byłaby tubka. Mimo drobnych technicznych niedogodności, na które znalazłam sposób, muszę przyznać, że jestem zachwycona działaniem tego kosmetyku i z pewnością wrócę do niego  w przyszłym sezonie. Moja ocena -> 6/6.

Pozostałe informacje o produktach:
  • cena - Anthelios Shaka Fluid - ok. 65 zł, mgiełka Serozinc - ok. 20 zł, spray Solecrin - ok. 35 zł
  • pojemność - Anthelios Shaka Fluid - 50 ml, mgiełka Serozinc -150 ml, spray Solecrin - 150 ml
  • dostępność - apteki
Starszy post Strona główna

12 komentarzy:

  1. Nie wiedziałam, że marka La Roche Posay ma taką fajną mgiełkę do problemowej cery. Podoba mi się ona też wizualnie, piękne ma opakowanie. Fluid pewnie byłby dla mnie za ciemny… choć teraz jestem opalona, więc może byłby ok;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam, że swego czasu był problem z dostępnością tej mgiełki. Teraz chyba można ją dostać bez problemu w każdej aptece.

      Usuń
  2. Mgiełka La Roche Posay mnie zaciekawiła :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Tę mgiełkę bardzo miło wspominam :) Kupiłam ją z polecenia kosmetologa i bardzo dobrze się u mnie sprawdzała. Zaciekawił mnie za to ten fluid, ale obawiam się, że dla mnie ten kolor byłby jednak za ciemny ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Od jakiegoś już czasu kusi mnie ta woda Serozinc, ale jakoś nigdy mi nie po drodze, by ją kupić ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z pewnością nadarzy się jeszcze okazja, by ją kupić;).

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. Czyli jesteś już po testach tych filtrów UV.
      Dobrze się u Ciebie sprawdziły?

      Usuń
  6. Najbardziej zainteresowała mnie mgiełka :) w zasadzie to takie produkty bardzo lubię.

    OdpowiedzUsuń