Cienie do powiek z Glam Shopu: Skrzat, Błękitny burgund, Szlachta, Zawsze ok. Które polecam, a które odradzam?

By | 19.6.21 14 comments

Witajcie! 

Przygotowałam dla Was krótkie recenzje cieni z Glam Shopu. Będzie coś dla fanów szalonych kolorów, aczkolwiek zwolennicy stonowanych odcieni również nie powinni być zawiedzeni, ponieważ jest tu niesamowity cień w kolorze neutralnego brązu roziskrzony złotymi drobinkami, który z powodzeniem można wykorzystać do wakacyjnych makijaży, ale nie tylko - chciałabym podpowiedzieć, że w palecie, którą będziecie komponować na jesień jest wręcz niezbędny;).

Pokażę Wam cień metaliczny, który opalizuje na 3 kolory oraz 3 cienie, których formuła jest dla mnie nowością, bowiem są to perły oraz ultra perła, która miała być w zamyśle czymś pośrednim między cieniem metalicznym i turbo pigmentem. Czytałam, że ta formuła  jest nazywana ,,siostrą" turbo pigmentu, ale ,,bez jego wad". Chodzi pewnie o osypywanie się drobin po kilku godzinach noszenia i o to, że turbo pigmenty trzeba najpierw nałożyć palcem i delikatnie rozprowadzać miejsce przy miejscu pacynką lub pędzlem, żeby uniknąć efektu pomarszczonej skóry przypominającej skorupę orzecha włoskiego. W przypadku ultra pereł można je od razu nabierać pędzlem, po czym zdecydowanymi pociągnięciami aplikować na powieki. Ale czy rzeczywiście są to produkty bez wad?

Przejdźmy do opisu poszczególnych cieni:

  • SKRZAT (perła) - przepiękny odcień koloru magenta z różowymi i fioletowymi drobinkami💜. Konsystencja jest zbita i mimo że łatwo dokleja się do pacynki czy włosia pędzla, to na powiecie pokrytej profesjonalną bazą nie da się go dokładnie rozprowadzić kilkoma energicznymi pociągnięciami pędzla (na samym korektorze nie ma tego problemu). Najlepiej zaaplikować go miejsce przy miejscu, a następnie wszystko połączyć. Niemniej jednak ta cecha produktu nie jest w mojej opinii wadą. Cień mocno przyczepia się do skóry i pozostaje na swoim miejscu przez cały dzień. Moja ocena ---> 6/6.
  • BŁĘKITNY BURGUND (opalizujący metalik) - fiolet opalizujący na błękit, który podczas rozcierania tuż nad załamaniem powieki zmienia się w burgund💜. Według mnie nie jest to typowy metalik, a raczej cień satynowo-metaliczny. Ostatnio pozbyłam się cieni i pigmentów, które mają dominujący błękitny połysk, ale Błękitny burgund ze mną zostaje, ponieważ tak naprawdę sami decydujemy o intensywności tej barwy poprzez obraną metodę nakładania cienia na powieki: dłuższe i mocniejsze blendowanie spowoduje, że na pierwszy plan wyjdzie fioletowo-burgundowa konfiguracja, krótsze natomiast zafunduje wyrazisty błękit na jej tle. Jeśli będziecie chcieli go więcej, zawsze można jeszcze na końcu dołożyć cień na środek powieki palcem lub zwilżonym pędzlem. Cień nie rozczarował mnie ani pod względem koloru ani właściwości. Moja ocena ---> 6/6.
  • SZLACHTA (ultra perła) -  rewelacyjny kolor sztabki złota. Niestety ma niedopracowaną formułę. Jest bardzo miękki, wręcz kremowy, ale mam wrażenie, że nie ma w swoim składzie substancji odpowiadającej za długotrwałą przyczepność do skóry. Roluje się na bazie Artdeco, która dotychczas utrzymywała w ryzach wszystkie moje cienie. Po kilku minutach odbija się tuż nad załamaniem powieki, tworząc łódkę. Skutek jest taki, że cienia nie ma na powiece jest za to w innym miejscu;). Musiałabym mieć przy sobie pędzel, żeby co chwilę rozcierać tę nieestetyczną plamę i jednocześnie uzupełniać dziurę, która powstaje na powiekach. I tak w kółko. Moja ocena ---> 1/6.
  • ZAWSZE OK (perła) - neutralny odcień średniego brązu, który skrzy się ciepłym złotem za sprawą miliona drobinek. Rozprowadza się na powiekach niczym cień kremowy i tworzy na nich taką grubszą biżuteryjną warstwę. Cudowny kolor zarówno na lato, jak i jesień💜. Po kilku godzinach widać lekkie odbicie nad załamaniem powieki. Moja ocena ---> 5/6.

Podsumowując, najbardziej jestem zadowolona z cieni: Skrzat oraz Błękitny burgund, więc  z chęcią kupię je ponownie, jeśli będą jeszcze dostępne na stronie sklepu.

Poniżej zamieszczam cienie w następującej kolejności: Skrzat, Błękitny burgund, Zawsze ok.



Pozostałe informacje o produktach:

  • cena regularna: Skrzat - 13 zł, Błękitny burgund - 13 zł, Szlachta - 14 zł , Zawsze ok - 13 zł;
  • gramatura: Skrzat i Zawsze ok - 1.5 g,  Błękitny burgund i Szlachta - 1.8 g;
  • dostępność: sklep internetowy Glam Shop
Nowszy post Starszy post Strona główna

14 komentarzy:

  1. Błękitny Burgund ma niesamowity odcień :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda. Niepotrzebnie tak długo zwlekałam z zakupem;).

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Dlatego się na nią skusiłam:). Nie podejrzewałam nawet, że jest to taki bubel.

      Usuń
  3. Piękne kolory, ale to już nie moja bajka, może na sylwestra ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Pierwszy i trzeci cień wygląda na prawdę świetnie. Ale kolor. !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten trzeci ładnie komponowałby się z Twoją tęczówką:).

      Usuń
  5. Bardzo wyczerpująca recenzja, jak zwykle oraz: piękne makijaże!
    Teraz poważnie obawiam się, jak u mnie wypadną Ultraperły, które właśnie teraz są w drodze do mnie.
    Jeszcze dodam, że "zawsze ok" wygląda wspaniale, szkoda że wrzuciłam go do koszyka ostatnio.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję <3 :***.
      Robię, co mogę, żeby przestrzec przed nieudanymi zakupami:).

      Czekam na Twoje spostrzeżenia. Obawiam się, że ta formuła nie jest dla mnie, więc nie będę ryzykować z kolejnymi kolorami.

      Usuń
  6. Szlachta tak OBŁĘDNIE wygląda na Twoich oczach, że nawet Błękitny burgund nie robi na mnie takiego wrażenia ;)
    Bardzo lubię wracać do Twoich wyczerpujących opisów!

    Czasami ciągnie mnie do zakupów z Glam-shopu ale jakoś makijaż oczu mnie zeszedł na boczny tor i bawię się tym, co mam w swoich zasobach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję <3. To jest cień Zawsze ok;). Takiego odcienia brązu mi brakowało, no i te drobinki...;D. Wiadoma sprawa - musiał być mój;).

      Zamawiając Błękitny burgund, nie spodziewałam się za wiele, bo jednak jest to cień z czasów, gdy marka stawiała pierwsze kroki w produkcji kosmetyków do makijażu, po drodze trafiłam też na kilka negatywnych opinii, ale zostałam bardzo pozytywnie zaskoczona.

      Bardzo dziękuję za docenienie moich recenzji <3. Na szczęście dostaję informacje zwrotne, że ktoś skorzystał z moich rekomendacji:).


      Usuń
  7. SKRZAT prezentuje się cudownie, tak magicznie! :)
    Pasowałby do moich zielonych oczu, ale ja zdecydowanie lepiej czuję się w macie i w neutralnych odcieniach brązu i beżu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I o to chodzi, by nosić nie to, co pasuje, ale to, w czym czujemy się najlepiej:).

      Usuń