Madara SOS Hydra maseczka nawilżająco-rozświetlająca

By | 29.7.19 12 comments
Witajcie! :)

Lubicie stosować gotowe maseczki? Czy może preferujecie wersje sproszkowane, do których można jeszcze dodać dowolny półprodukt: kropelkę ulubionego olejku, hydrolatu lub koncentratu, by choć przez chwilę poczuć się podczas przygotowywania mikstury niczym chemik z prawdziwego zdarzenia?;) Ja korzystam z dobrodziejstwa obu rozwiązań, aczkolwiek najczęściej decyduję się na pierwsze rozwiązanie.

Maseczka łotewskiej marki Madara spisała się u mnie znakomicie, więc postanowiłam poświecić jej cały wpis, mimo że opinię wyrobiłam sobie po zużyciu miniatury o pojemności 12,5 ml. Wpływ na tę decyzję miał fakt, że jest to bardzo wydajny kosmetyk. Nie uwierzycie, ale nakładając maseczkę 3 razy w tygodniu w takiej samej ilości jak krem, wystarczyła mi na ponad 2 miesiące. Już na samym wstępie zatem napiszę, że na pewno kupię pełnowymiarowe opakowanie, jak również wersje miniaturowe.


Informacja od producenta na temat działania kosmetyku:
Głównym składnikiem maseczki jest ekstrakt z północnej peonii, który dostarcza skórze silnego nawilżenia, odżywienia i działa antyoksydacyjnie oraz wygładzająco. Kosmetyk wzbogacono działającymi przeciwzapalnie wyciągami z siemienia lnianego i pokrzywy, a także kwasem hialuronowym, znanym ze swoich znakomitych właściwości nawilżających. Używać 2 razy w tygodniu lub kiedykolwiek skóra jest spragniona, odwodniona i zestresowana. Nakładać na czystą skórę. Pozostawić lub wytrzeć po 15-20 minutach.
Maseczka jest przeznaczona dla każdego rodzaju skóry, która aktualnie zmaga się odwodnieniem. Gdybym używała jej, nie znając pełnej nazwy, uznałabym, że jest  przede wszystkim silnie nawilżająca i odżywcza - rozświetlenia cery nie dostrzegłam. 

Konsystencja jest kremowa, średnio gęsta. Maseczka ma kolor łososiowy, czyli taki jak tubka i opakowanie zewnętrzne. Zapach jest bardzo przyjemny - moim zdaniem pachnie jak kwiat wiśni połączony z pudrową nutą.

Tuż po nałożeniu czuć, że twarz została otulona odżywczą pierzynką, co w tym przypadku oznacza, że podczas naturalnej ekspresji mimicznej wyczuwalne jest to, jakby do skóry została przyklejona puszysta powłoka z wody. To bardzo ciekawe i niespotykane wrażenie, dlatego trochę trudno je opisać;). Jeśli będziecie miały okazję używać tej maseczki, będziecie już wiedzieć, co dokładnie mam na myśli;). 

Kierując się bieżącymi potrzebami mojej cery, najczęściej pozostawiałam ją na twarzy na około 30 minut, czasami na godzinę. Doszukałam się też recenzji, w których dziewczyny mówiły, że stosują ją na noc, a więc można spróbować i tej metody;).

Podsumowując, oczekiwałam od niej wyłącznie i n t e ns y w n e g o nawilżenia i to otrzymałam, a dodatkowe zalety tylko przypieczętowały decyzję o konieczności zrobienia zapasów na okres jesienno-zimowy:).

Pozostałe informacje o kosmetyku: 
  • cena - 12,5 ml -> 30 zł + koszt wysyłki; 60 ml -> 144 zł+ koszt wysyłki
  • dostępność - m.in. sklepy internetowe z kosmetykami organicznymi, Douglas, Minti Shop
  • PAO - 6 miesięcy
Nowszy post Starszy post Strona główna

12 komentarzy:

  1. Chętnie wypróbuję tą maseczkę, bardzo mnie zaciekawiła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że udało mi się Ciebie zaciekawić:).
      Pozdrawiam:).

      Usuń
    2. Ostatnio trochę marudzę, wiem. Chyba się starzeję ;)

      Usuń
    3. Ja tam marudzenia nie zauważyłam;).

      Usuń
  2. Markę skądś kojarzę, ale już nie pamiętam gdzie o niej słyszałam, a może nawet ją testowałam... nie ważne. Na co dzień raczej decyduję się na gotowe maseczki choć z pasji do pielęgnacji pewnie z biegiem czasu skuszę się i na zabawę w chemika :). Jeśli to tylko nawilżająca maseczka to raczej się nie skuszę. W tym celu już wolę stosować płachty choć ich wielką fanką nie jestem. Cena miniatury okej, za pełnowymiarowe już bym tyle nie zapłaciła ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z chęcią skusiłabym się na zabawę w chemika na stałe, ale aktualnie nie mam czasu na tworzenie takich maseczek.
      Wiesz, u mnie od dłuższego czasu produkty nawilżające wiodą prym w pielęgnacji, bo od kilku miesięcy cera mi po prostu świruje:). Muszę pilnować, by się nie przesuszała.

      Usuń
  3. Od jakiegoś czasu mam ochotę na kosmetyki Madara, są na mojej liście. Twoja opinia o maseczce zdecydowanie mnie zachęca:). Myślę, że spróbuję za jakiś czas ją kupić i sprawdzić na sobie:).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dość ciekawa marka. Myślę, że warto się przyjrzeć tym kosmetykom:).
      Będę bardzo ciekawa Twoich wrażeń, jeśli się na nią zdecydujesz.

      Pozdrawiam Aniu:***.

      Usuń
  4. I znowu mnie kusisz, oj kusisz :D
    Od jakiegoś czasu mam chrapkę na kosmetyki tej marki, a zwłaszcza na maseczki :) Ta wydaje się być stworzona dla mojej skóry, więc pewnie prędzej, czy później na pewno trafi na moją półkę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marka ma wiele ciekawych kosmetyków.
      Ponadto bardzo trafia do mnie estetyka opakowań:).

      Usuń
  5. U mnie królują wyłącznie gotowce. Chyba jestem zbyt leniwa na zabawę w mieszanie proszków ;) Do tego z moim szczęściem, dobrałabym złe proporcje czy zrobiła coś jeszcze bardziej głupiego ;)

    Marti

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli miałaby powstać mieszanka wybuchowa, to rzeczywiście lepiej postawić na gotowe maseczki;D.

      Usuń