Podsumowanie testów: perfumy Rihanna Rebelle, pomadka Nars, cienie do powiek Kiko

By | 11.11.21 1 comment

Witajcie! :)

Tym razem chciałabym zaproponować Wam podsumowanie letnich i wczesnojesiennych testów. Wpis ten stanowi pierwszą część z zaplanowanej przeze mnie serii zbiorczych recenzji kosmetyków i perfum, których używałam w ciągu ostatnich sześciu miesięcy.

Na pierwszy ogień pójdą perfumy Rihanna, Rebelle edp, cienie Kiko Milano, Bright Duo Baked Eyeshadow 07 Metallic Bamboo Green - Pearly Wood pomadka Nars Iconic Lipstick w odcieniu Tolede. Wszystkie te produkty łączy jedna cecha - są dobre, ale z pewnych względów nie wrócę do nich ponownie

Przy okazji chciałbym serdecznie podziękować Asi z bloga 1001 pasji za podesłanie mi cieni i pomadki do testów😘.


Podsumowanie  testów

  • Rihanna, Rebelle eau de parfum - kiedyś nie mogłam znieść tych perfum, ponieważ jawiły mi się jako zintensyfikowany aromat biszkoptów. Wydawało mi się wówczas, że emanują ze skóry w sposób obcesowy i karykaturalny. Teraz odbieram je zupełnie inaczej:). Pachną, owszem, jak biszkopty, ale są one namoczone w kawie i kakao, z kolei później do tej przyjemnej woni dołączają truskawki zapiekane w cieście, a także nuty pudrowo-drzewne. To ostatnie ogniwo dominuje na mojej skórze, dzięki czemu zapach nie jest takim oczywistym przedstawicielem kategorii gourmand, a więc nie przywołuje od razu skojarzeń z ciastkami i ciastem. Polecam ten zapach na okres jesienno-zimowy, choć moim zdaniem pachnie dobrze przez cały rok. Będzie świetnym wyborem na wiele okazji oprócz tych formalnych. Dlaczego nie wrócę do tych perfum po zużyciu flakonu? Mimo że lubię nimi pachnieć, czuję, że jest to jednorazowa przygoda. Większość moich perfum mogę nosić kilka dni z rzędu, a te, ze względu na monotonię brzmienia, nie mogą liczyć na podobną częstotliwość stosowania;). Trochę przeszkadza mi, że nie wyeksponowano w nich mocniej nuty truskawki - ten zabieg zrobiłby z Rebelle zapach dynamiczny i efektowny.  Moja ocena ---> 4+/6.
  • cienie Kiko, 07 Metallic Bamboo Green - Pearly Wood - wypiekane cienie do powiek o wykończeniu na pograniczu satynowego i metalicznego. Kasetka zawiera dwa kolory: ciemny neutralny brąz i jasną zieleń. Nie używam tej jasnej zieleni, ale gdy zmieszam ją z brązem, uzyskuję już taki odcień, który mi pasuje (na poniższym zdjęciu możecie zobaczyć, jak wygląda ten efekt, natomiast dwa kolejne zdjęcia pokazują, jak prezentuje się brąz w różnym oświetleniu). Cienie są według mnie dobre, ale ja lubię intensywny połysk oraz grę kilku barw, więc nie kupię tego zestawu kolorystycznego w przyszłości. Poza tym zielony cień (ten po zmieszaniu obu kolorów) bardzo się wytraca podczas rozcierania i trzeba go dokładać palcem na samym końcu. Moja ocena ---> 4/6.
  • pomadka Nars Iconic Lipstick, odcień Tolede (mam wersję miniaturową) - pomadka ma satynową formułę i lekko kremową konsystencję, dzięki czemu jest komfortowa w noszeniu. Moich ust nie przesusza. Jest trwała i estetycznie się ściera. Kolor Tolede jest  średnim brązem z brzoskwiniowo-ceglastym podtonem (pokazałam tę szminkę na ostatnim zdjęciu). Aktualnie nie noszę tej pomadki solo - za każdym razem mieszam ją z rozbielonym beżem Creme d'Nude z Mac, uzyskując tym samym odcień, w którym czuję się dobrze (efekt można zobaczyć na drugim zdjęciu). Moja ocena ---> 5/6.

Pozostałe informacje o produktach:
  • cena regularna: perfumy - 75 zł za 50 ml, cienie - około 30 zł +koszt wysyłki, pomadka - 125 zł
  • dostępność: perfumerie internetowe, sklepy internetowe, Sephora
Starszy post Strona główna

1 komentarz:

  1. Zapachu już prawdę mówiąc nie pamiętam w tej chwili, ale opisałaś go apetycznie:). Pomadka Nars wygląda ładnie, ale bardziej przemawiają do mnie cienie - szczególnie ten zielony odcień:),choć szkoda, że trzeba go dokładać... Ja w każdym razie lubię takie zielenie:). Natomiast na Twoich oczach bardzo podoba mi się brąz ;).

    OdpowiedzUsuń