Test perfum z mainstreamu: Lalique, Bvlgari, Lolita Lempicka, Sisley, Mugler, Kenzo

By | 9.4.21 14 comments

Witajcie! 

W tym roku przetestowałam mnóstwo perfum, które od dawna znajdowały się na swojej liście. Znalazłam wśród nich kilka ,,diamentów" 💚, które powiększyły już moją garderobę zapachową;), dlatego napiszę o nich innym razem, natomiast teraz skupię się wyłącznie na kompozycjach emocjonujących, ale jednocześnie takich, które z jakiegoś powodu nie ujęły mnie na tyle, by je kupić. Podsumowując, tym razem nie będę krytykować kiepskich perfum, ale pozwolę sobie wynotowywać drobne uwagi do całkiem przyjemnych pachnideł;). 

Od dziś będę również podawać nazwiska perfumiarzy, którzy stworzyli opisywany przeze mnie zapach, ponieważ są oni nieco spychani w cień w tym całym procesie twórczym. Poza tym sama coraz częściej zwracam uwagę na to, kto skomponował zapach, który chcę przetestować bądź kupić, a zdarza się też, że szukam zapachów jednego twórcy, ponieważ spodobały mi się jego wcześniejsze dzieła.


Przejdźmy do opisu poszczególnych zapachów:

  • Lalique, Soleil edp - Soleil nawiązuje w pewien sposób do dwóch innych perfum tej marki, a mianowicie: Le Parfum i Satine. Elementem łączącym wszystkie trzy perfumy jest suchy i pylisty akord kakaowo-migdałowo-drzewny. Różnica jest taka, że Le Parfum i Satine to ciężkie otulające zapachy na zimę, z których pierwszy skręca w stronę na pół słodkiej, na pół wytrawnej wanilii, a drugi w stronę budyniu migdałowo-waniliowego, natomiast Soleil to ich lżejsza i weselsza odsłona w sam raz na wiosnę, bowiem jest rozpromieniona mandarynkami i wygładzona nutami mlecznymi. Zapach jest skomponowany z wielu ciekawych nut, ale nie są one podane dosłownie - poszczególne komponenty są raczej rozmyte aniżeli wyostrzone;). Jeśli chodzi o wady, uważam, że trochę za szybko wyciszają się w tej kompozycji cytrusy, pozostawiając na skórze aromat przypominający słodki puder wygrzany na słońcu, który nie do końca mi się tutaj podoba. Poza tym jest to zapach, który ma słabą projekcję i trwałość. Perfumiarze: Alexandra Monet, Barbara Zoebelein, Benoist Lapouza. Moja ocena ---> 3/6.
  • Bvlgari, Splendidia Jasmin Noir edp - przepiękny idylliczny jaśminowy zapach, który jest słodki i kremowy za sprawą gardenii i drzewa sandałowego. Odnajdziecie w nim też odrobinę pudru, ale ten efekt zanika po jakimś czasie. Bardzo wyraźnie zarysowano w tej kompozycji motyw herbaciany  (mam skojarzenia z posłodzoną herbatą jaśminową, niekiedy z herbatą Earl Grey), w związku z czym trochę przypomina mi podstawową wersję Flowerbomb marki Victor&Rolf, choć jest zdecydowanie lżejszy. Dlaczego więc nie znajdzie się w mojej kolekcji, skoro jest tak świetny? Powodem są parametry - ma zbyt łagodną projekcję i słabą trwałość jak na perfumy z wyższej półkiPerfumiarz: Sophie Labbe. Moja ocena ---> 5/6.
  • Lolita Lempicka, Lolita Land edp - jestem pewna, że po pierwszym teście w perfumerii większość osób uzna ten zapach za koszmarny;), dlatego doradziłabym, żeby najpierw zamówić próbkę/odlewkę w celu przeprowadzenia testu globalnego i po prostu oswojenia się z tą kompozycją zarówno w pomieszczeniu, jak i na zewnątrz np. w wietrzny ciepły dzień. Na mnie pachnie jak waniliowy olejek do ciasta z syropem na kaszel, który ma owocowy smak. Gdzieś na dalszym planie ujawnia się też marcepan i skórka pomarańczy. Jak widzicie, mamy do czynienia z specyficzną, trochę dziwną kompozycją:). Choć zapach mi się podoba,  mam jednak wrażenie, że jest niedoszlifowany i zdarza się, że wybrzmiewa nieharmonijnie. Perfumiarze: Francis Kurkdjian, Maia Lernout. Moja ocena --->3+/6.
  • Sisley, Izia edp - moje wyobrażenie o tym zapachu zbudowane na podstawie wszystkich przeczytanych recenzji m.in. na blogach runęło z chwilą pierwszego testu. Jaki różany ogród? Jakie aldehydy? Przecież to pachnie jak cukierki limonkowe i cytrynowe z sokiem w środku;) z akcentem aromatu liści drzewka cytrynowego. Od czasu do czasu czuję, że próbuje się przez tę słodycz przebić jakiś wytrawny zielono-drzewny akord, ale w ostateczności nic z tego nie wychodzi. Zapach ma dużą projekcję i bardzo dobrą trwałość. Przyznaję, podoba mi się, że jest taki optymistyczny, ponadto świetnie się w nim czuję teraz, gdy jest początek wiosny. Poprawia humor i dodaje energii, ale mimo wszystko spodziewałam się czegoś ambitniejszego. W ramach dopowiedzenia chciałabym wspomnieć, że Izia bardzo mi się kojarzy z dwiema wodami kolońskimi od Maurer&Wirtz: Lemon&Ginger oraz Melissa&Verbena - jest jakby zgrabnym połączeniem obu tych kompozycji. Perfumiarz: Amandine Clerc-Marie. Moja ocena --->4/6.
  • Mugler, Womanity Eau Pour Elles edp - słodkie czerwone truskawki posypane solą;). Towarzyszy temu akordowi zapach rozgrzanej skóry i nadmorskiego wiatru w upalny dzień. Według mnie najlepiej pachnie wyłącznie w ciepłe dni w okresie wiosenno-letnim. Bardzo mi się podobają te perfumy, natomiast wiem, że nie sięgałabym po nie zbyt często, ponieważ trzeba mieć na tak nietypowy zapach nastrój;). Perfumiarze: Christine Nagel, Serge Majoullier . Moja ocena ---> 5/6.
  • Kenzo, Amour edp - Amour pachnie jak ryż na mleku z wanilią i odrobiną cukru:), ale żeby nie było tak nudno, perfumiarz dobrze wyeksponował tu kadzidło (nie ma się czego obawiać, ponieważ nie jest ono  natarczywe) oraz kwiat wiśni. Przepiękny zapach, ale w tym momencie nie czuję, by w pełni do mnie pasował. Może za kilka lat?:) Perfumiarze: Olivier Cresp, Daphne Bugey. Moja ocena ---> 6/6.

Jeśli znacie któryś z zaprezentowanych przeze mnie zapachów, koniecznie podzielcie się spostrzeżeniami na jego temat w komentarzu:). Pozdrawiam:***.

Nowszy post Starszy post Strona główna

14 komentarzy:

  1. Zapachy Lolita Lempicka niby fajne, ale zawsze jakieś nuty walczą wzajemnie w buteleczce;) Wyjatkowości nie można im odmówić i zawsze zaciekawiają . Ale na tyle byle je kupić? Jak dla mnie - nie. Zaciekawił mnie najbardziej Bvlgari, Splendidia Jasmin Noir z całej piąteczki. Może to przez to drzewko sandałowe i wzmiankę o flowerbomb?:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Splendidia Jasmin Noir mógłby Ci się spodobać. Przygotowałam dla Ciebie próbkę;).

      Usuń
  2. Nie miałam żadnego zapachu z Twojej listy, chętnie je poznam bliżej :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie znam żadnego z tych zapachów, jak to możliwe :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Po opisach najbardziej podobają mi się - Mugler, Womanity Eau Pour Elles ale no ciężko ocenić jak nie czujemy :(( ale mam zapisana listę i jak będę w drogerii postaram się sprawdzić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze rok temu widziałam pojedyncze sztuki tego zapachu w perfumeriach, ale teraz chyba już go nie ma. Można zamówić odlewkę i jeśli się spodoba, upolować w dobrej cenie w perfumerii internetowej:).

      Usuń
  5. Kenzo, Amour to coś co by mi się spodobało, mam słabość do waniliowych zapachów :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Ale mnie zaskoczyłaś:) choć jestem przekonana, że nie tylko mnie;). Mam oczywiście na myśli Twoje wrażenia o zapachu Sisley Izia:). Ja z kolei odbieram ten zapach jak większość czyli rzeczywiście jako różany, ale na mnie to jest taka drapiąca róża;). Trochę jak sweterek kaszmirowy, który jest fajny i cieplutki, ale też drażni skórę. Na mnie Izia pachnie właśnie jak taka kaszmirowa róża - jest pachnąca, czarująca i taka właśnie kaszmirowo-drapiąca;). Ale ogólnie bardzo jest mi w niej przyjemnie, pomimo tej drapiącej nutki;). Natomiast cukierków cytrynowych nie czuję. Wiem jednak, że wiele zależy od ph skóry, co bardzo wpływa na to jak zapach rozwija się na skórze. Z listy perfum, które opisałaś mnie najbardziej podoba się Bvlgari. Na pewno dlatego, że kocham jaśmin;). Mam wersję Mon Jasmin Noir l'eau Exquise - i uwielbiam ten zapach:). Wersja, którą pokazałaś jest inna i cięższa, ale dla mnie to właśnie opcja na wieczór na przykład:). I przy okazji - kocham Flowerbomb;). Kenzo Amour też mi odpowiada, lubię tę jego budyniową, kremową, waniliową puchatość:).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć Aniu:). Dziękuję za merytoryczny komentarz:).

      Wiesz, wyczekiwałam tej drapiącej nuty, ale się nie doczekałam;). Sam zapach jest jak najbardziej przyjemny - nie mam nic do cukierków limonkowych i cytrynowych;). Bvlgari cudowne, tak samo jak Flowerbomb w wersji edp i edt:).

      Kenzo Amour dopracowano w każdym szczególe.

      Pozdrawiam:*.

      Usuń
  7. Dziękuję :)) Na ten czas staram się odszukać zapachów owocowo-kwiatowych, które mi się kiedyś podobały choć to dosyć ciężkie zadanie ale też szukam czegoś bezowocowego, pudrowego i ciepłego jednocześnie,więc troszkę szukam perfum w odsłonach nude albo białych buteleczkach. Może coś znajdę nowego co mi się spodoba, żeby zakupić na jesień/zimę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niedługo będę pisać o kolejnych perfumach lekko pudrowych i kremowych:). Może coś Cię zainteresuje z moich propozycji:).

      Usuń
  8. Sisley Izia wiele o tym zapachu czytałam i wciąż nie poznałam. Nadal mnie ciekawi. Dobry pomysł z informacją o twórcach.

    OdpowiedzUsuń